Zanim wyślesz dziecko do żłobka lub przedszkola - PEDIATRA NA ZDROWIE

Choć chętnie zatrzymalibyśmy lato na stałe, jesień zbliża się nieubłaganie. Kończymy urlopy, wyślemy dzieci do przedszkoli i żłobków. Czy jednak placówki te są dobrze przygotowane do opieki nad maluszkami?

Przedstawiam Wam kilka kwestii, którymi ja, jako pediatra i matka, zainteresowałam się. Wy również zwróćcie na to uwagę, by unikać kolejnych czynników, które osłabiają zdrowie Waszych dzieci.

  1. Oczyszczacz powietrza

Wkrótce znowu będziemy musieli zmierzyć się ze smogiem, głównie w dużych miastach. Czy placówka Waszego dziecka jest wyposażona w solidny (adekwatny do powierzchni sal) oczyszczacz powietrza? Dobrze, żeby miał odpowiednie filtry (tu nie jestem specjalistką, ale jeśli będziecie potrzebować więcej rzetelnej informacji – dajcie znać – znajdę specjalistę), zabezpieczenie przed dziećmi oraz tryb cichy przy wydajnej pracy. Maluchy przecież leżakują w ciągu dnia.

Uważam, że to bardzo istotne, żeby w miejscu, gdzie dziecko spędza nawet do 8/10godzin dziennie było czyste powietrze. Dodatkowo odpowiednie filtry usuną część patogenów i alergenów, przez co dzieci mają szansę rzadziej chorować lub mieć mniej nasilone objawy alergii.

2. Nadmiar pasty z fluorem

Jasne jest (wspominam o tym często w moim InstaStory), że dzieciom, od pojawienia się 1. ząbka, powinniśmy myć zęby pastą z fluorem, który zabezpiecza szkliwo przed próchnicą. Nie można go jednak stosować bez umiaru, gdyż połykany w dużych ilościach może szkodzić. Polskie Towarzystwo Stomatologii Dziecięcej określiło, jakie dokładnie ilości pasty powinny być stosowane u dzieci, by nawet połknięte były bezpieczne:

Warto pokazać tę grafikę paniom opiekunkom i poprosić, by nakładały małe ilości pasty, uczyły dzieci wypluwać, a także, by nie nakładały maluchom “dokładki” kiedy będą wysysać pyszną pastę ze szczoteczki 😉

Jeśli podejrzewacie, że zasady te nie są przestrzegane zamieńcie pastę w przedszkolu/ żłobku na taką bez fluoru. Nie warto rezygnować z samej nauki szczotkowania, a porządne mycie zębów pastą z fluorem i tak odbędzie się codziennie w domu.

3. Kurs pierwszej pomocy dla opiekunów

Ile trzeba, by dziecko przez przypadek uderzyło w coś głową i straciło przytomność? Ile razy dzieci szaleją, krzyczą, a nawet biegają z jedzeniem, więc mogą się zakrztusić z zatrzymaniem oddechu? Czy wiesz, że dzieci do 5. roku życia przy zwykłej gorączce mogą dostać drgawek gorączkowych (objawy jak przy padaczce)?

Przypadki te (oraz inne groźne dla zdrowia i życia dziecka) nie dzieją się codziennie. Jednakże w razie ich wystąpienia personel MUSI wiedzieć jak postępować. W razie zatrzymania krążenia czy oddechu liczy się każda minuta, bezczynne oczekiwanie na przyjazd karetki może skończyć się tragicznie.

Warto więc podpytać dyrekcję placówki, czy pracownicy mają certyfikat ukończenia kursu pierwszej pomocy. Powinno się go odnawiać co kilka lat, a najlepiej co roku, by regularnie przypominać i ćwiczyć postępowanie w tych sytuacjach.

4. Zakaz palenia

Wielokrotnie wspominałam również o szkodliwości palenia biernego dzieci. Przypominam, że nawet, jeśli dorosły pali w innym pomieszczeniu lub na zewnątrz, to pył i substancje toksyczne pozostają na jego dłoniach, ubraniu, włosach, w jamie ustnej. Opiekunka, pomoc czy pani sprzatająca, która wróciła “z papieroska” strzepuje potem cały ten pył na dzieci, nasilając ich kaszel, objawy alergii czy zmiany skórne. Dodatkowo osoby palące częściej chorują, więc mogą zarażać maluchy lub nierzadko chodzić na zwolnienie.

Wiem, że poruszenie tego tematu w placówce może być tudne, niemniej w XXI wieku, kiedy wiedza na temat szkodliwości palenia jest tak obszerna, to wykształcone osoby na poziomie (a takich opiekunów dla swoich dzieci przecież byśmy chcieli) powinny prezentować zdrowe nawyki, rozumieć tę szkodliwość i jej nie uskuteczniać.

5. Wspólne butelki i smoczki

Czy kiedy odbieracie swoje dziecko z placówki w trakcie pobytu na placu zabaw widzicie rząd butelek z wodą dla każdego dziecka osobną? Czy butelkę wody mineralnej i 1 kubeczek, z którego piją wszystkie dzieci? Wiem, że jest to o wieeele wygodniejsze. Wiąże się jednak niewątpliwie z przekazywaniem sobie nawzajem przez dzieci wirusów i bakterii bytujących w ślinie. Jest to kolejna przyczyna typowego zjawiska: jak na coś choruje 2 lub 3 dzieci to za chwilę cała grupa.

Podobnie wygląda kwestia smoczków uspokajaczy w żłobku. W pewnym momencie mój syn już nie używał smoczka, jednak czasami gdy go odbierałam ze żłobka wychodził z cudzym smoczkiem w ustach;) Podejrzewam, że ten smoczuś mógł “zrobić rundkę” już po całej grupie.

Uczulajmy więc panie opiekunki, by były uważne na takie kwestie. Branie do buzi wspólnych przedmiotów lub picie z jednego kubka z osobą chorą na infekcje dróg oddechowych daje duże prawdopodobieństwo zarażenia.

Uczęszczanie dziecka do żłobka/przedszkola jest dla niego ważnym i wartościowym etapem w rozwoju m. in. społecznym. Bolączką rodziców jednak są częste infekcje atakujące te maluchy. Korzystając z powyższych rad zróbmy co możliwe, by chorób było jak najmniej.

Pokaż artykuł swoim koleżankom, porozmawiaj na te tematy z dyrekcją placówki. Zdrowie naszych pociech jest najważniejsze.

Może Cię zainteresować również:
10 prostych kroków by niejadek zaczął jeść
Jak zachęcić dziecko do mycia zębów cz. II
Ibuprofen nie zawsze bezpieczny