Profilaktyczne odrobaczanie dzieci
Od czasu do czasu zgłaszają się do mnie rodzice, którzy proszą o receptę na „rutynowe odrobaczenie dziecka”. Co to znaczy? Chodzi o maluchy, które nie mają żadnych niepokojących objawów, ale uczęszczają do żłobka lub przedszkola i rodzice, raz na kilka miesięcy, chcieliby przeleczyć malucha „na wszelki wypadek”. Pytanie brzmi: czy warto to robić?
Jakie jest ryzyko, że dziecko się zarazi?
Niestety jest duża rozbieżność danych jeśli chodzi o częstość występowania pasożytnicy u dzieci. Niektóre źródła mówią, że to ok. 10% maluchów, inne, że nawet do 50%. Na pewno zależy to od jakości przestrzegania higieny w jakiejś grupie (solidne mycie rąk, osobne ręczniki i pościel dla każdego dziecka, mycie nocników po użyciu).
Czy łatwo się nimi zarazić?
W Polsce najczęstszymi inwazjami jest owsica i lamblioza. Inne pasożyty, jak glista ludzka czy tasiemiec występują rzadko (<1%). Uważa się, że ryzyko zarażenia w szkole/przedszkolu/żłobku wynosi poniżej 10%, jednak to ryzyko w domu wynosi ponad 75% (dlatego, jeśli u jednego z domowników rozpoznamy owsicę, zwykle leczy się całą rodzinę).
Owsiki składają jaja wokół odbytu człowieka (dlatego swędzi ta okolica). Dziecko się drapie, jaja pozostają na ręce, ubraniu, pościeli, ręczniku, a potem na zabawkach, nocniku, wannie. Inny maluch dotknie tych miejsc ręką, którą potem włoży do buzi (np. z jedzeniem). Dlatego prawidłowa higiena (mycie rąk przed jedzeniem, po użyciu toalety) zapobiega przeniesieniu.
Giardia lamblia (lamblioza) zarażamy się przez kontakt z cystami wydalanymi w stolcu przez ludzi lub zwierzęta (np. psy, koty). Dlatego warto myć ręce po zabawie z pupilem oraz regularnie odrobaczać zwierzaki.
Żeby zarazić się glistą ludzką trzeba połknąć jaja, które zostały wydalone ze stolcem człowieka. By były zakaźne muszą jednak najpierw dojrzewać w wilgotnej glebie przez ok. 3 tygodnie. W łazience się więc dziecko nie zarazi. Niebezpieczne są nieumyte warzywa i owoce, często z plantacji nawożonych odchodami ludzkimi (należy myć przed podaniem dzieciom) lub ręce zabrudzone ziemią skażoną jajami (np. dziecko bawi się liśćmi jesienią). Myjmy więc ręce po powrocie z podwórka.
Czy łatwo rozpoznać te choroby?
Owsica daje typowe objawy: świąd, więc i drapanie okolicy odbytu, bardziej nasilone w nocy. Może się to wiązać z bezsennością, a przez to rozdrażnieniem (z niewyspania) w dzień. Dodatkowo drapanie sprzyja zakażeniu skóry w tej okolicy (zaczerwienienie, ból, treść ropna), co łatwo zauważyć.

Lamblioza daje mniej wyraźne objawy, zwykle ból brzucha i przewlekającą się biegunkę. Ale z tym również rodzice zwykle zgłaszają się do lekarza.
Leczenie to tylko 1 dawka, może warto?
Na owsicę owszem, tyle może wystarczyć. Inne robaki leczy się jednak albo dłużej, albo innym preparatem. Nie jest to więc takie proste.
Czy leczenie szkodzi?
Niektóre leki stosowane w tej przypadłości, np. Pyrantel jest lekiem stosunkowo bezpiecznym, ponieważ nie wchłania się z przewodu pokarmowego (działa tylko tam, nie przechodzi przez wątrobę i nerki, więc nie zaburza ich funkcji).
Wszystkie leki mogą jednak wywołać swoje działania niepożądane, np. biegunki, bóle brzucha, wymioty, bóle głowy, zaburzenia wątrobowe i krwiotworzenia, wysypkę, zapalenie nerek. Lecząc więc malucha bez potrzeby, a kilka razy w roku, narażamy go na te działania niepożądane.
Dodatkowo, z tymi lekami jest jak z antybiotykami. Jeśli będziemy je zbyt często i niepotrzebnie stosować, przestaną być skuteczne.
Jak często więc odrobaczać dzieci?
Leczymy tylko wówczas, gdy lekarz rozpozna zarażenie wnioskując po wywiadzie i objawach lub/i po wynikach badań (wymaz z odbytu, badanie kału, morfologia krwi).
Jeśli więc w przedszkolu/żłobku u dziecka stwierdzono pasożytnicę to nie trzeba od razu odrobaczać całej grupy. Należy je wówczas pilnie obserwować czy nie prezentują niepokojących objawów.

Uczmy dzieci jak prawidłowo myć ręce (nie samą wodą przez 2 sekundy jak to zwykle wygląda;), tylko dłużej i mydłem), przypominajmy o tym nawyku po powrocie z dworu, myjmy owoce i warzywa przed spożyciem.
„A zwierzęta się przecież odrobacza regularnie!„
Prawda, ale zgodzicie się pewnie ze mną, że jest spora różnica między dzieckiem, a psem lub kotem, który biega po śmietnikach, zjada różne rzeczy z ziemi, liże własne „różne okolice”;) i nie wie co to woda z mydłem?:> Dzieci więc nie odrobaczamy regularnie jak zwierząt.

REASUMUJĄC:
Nie odrobaczamy dzieci profilaktycznie, „na wszelki wypadek”. Zamiast leczyć w ciemno, przyglądajmy się maluchom czy nie występują u nich typowe objawy i dopiero z nimi zgłośmy się do lekarza. Po co niepotrzebnie podawać dzieciom lekarstwa, przecież im ich stosujemy mniej tym lepiej.
Może Cię zainteresować również:
Zanim wyślesz dziecko do żłobka lub przedszkola
Smartfon wrogiem oczu Twojego dziecka
Suplementacja witaminy D – dawki
udostępnij:
Monika Działowska
Jestem lekarzem pediatrą, autorką tego medycznego bloga i książki „Zdrowy maluszek”.
Na co dzień mieszkam w Warszawie, pracuję w przychodni pediatrycznej.
Prowadzę szkolenia dla rodziców o zdrowiu dzieci.
Witam Cię na mojej stronie i zapraszam do lektury.